z każdej strony strzały
śmierć mnie obmacuje,
na fundamencie z abstynencji
trzęsienie ziemi.
mój mały biedny łeb
chcą brzydko kolorować
neurony jak drzazgi kradną
żeby zbudować niby domek na drzewie
bez drabiny
bez wstępu dla mojego głosu
który to już raz na peronie ulewam łzy
ciekną mi gardłem,
żeby nie burzyć innym pogody
wir w splocie słonecznym
i nie dam mu zrobić żadnego supła
0:22