czwartek, 4 kwietnia 2024

storage almost full



 z każdej strony strzały

śmierć mnie obmacuje,

na fundamencie z abstynencji

trzęsienie ziemi.


mój mały biedny łeb

chcą brzydko kolorować

neurony jak drzazgi kradną

żeby zbudować niby domek na drzewie

bez drabiny

bez wstępu dla mojego głosu


który to już raz na peronie ulewam łzy

ciekną mi gardłem, 

żeby nie burzyć innym pogody 


wir w splocie słonecznym

i nie dam mu zrobić żadnego supła

0:22



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Presets of silence

  The tiredness The exhaustion Of sitting in lingerie On uncomfortable seat no. 2 The freedom The lightness Of bike riding With my a...