Siedzę
zielone krzesła
noc pełna
z ciszy wjeżdża w gwar
wewnątrz
światła wiecznie rozpalone
i ja
i czuję Twoję ciało
pociąg drga
i wprawia moje nogi
w drganie
jak ty wczoraj
ciało
ciałko dopiero się
zlepia
boś Ty mnie wczoraj
rozpuścił, roztopił
rozpłynął
rozbierałam ciało
rozbierałeś ciało
teraz zbieram to co z niego zostało
zbieram
niepozbieram po tym
obnażasz mnie
nawet jak nie obok
to mój wstyd
Nic poza nie było
wzroku nie
nic widzialne, ukazane -
tylko nasze ciała
ciało jedno
w przestworzu
przyjemnej pustości
(tej szlachetniej, nie pustki)
kołdra fałdami
skóra z cielska
spadła
jak wcześniej
i maska, i twarz
c(i)ała ja w Tobie,
gdy Ty we mnie
bez morału
bo wwiecznym trwaniu
jak te slowa teraz, bez końca
cia-ła, ciala,cała,lala,całe,ciała ciał
cielisto cielesnych cccccccccc
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz